Cyfrowe zmęczenie nie wygląda już jak problem pojedynczych osób, które „za dużo siedzą w telefonie”. Stało się stanem tła — cichym, ale powszechnym. I właśnie dlatego coraz wyraźniej wpływa dziś nie tylko na psychikę czy koncentrację, lecz także na to, jak postrzegamy dbanie o siebie.

Self-care, który jeszcze kilka lat temu był kojarzony z regeneracją, coraz częściej zaczyna działać odwrotnie — jako kolejny kanał obciążenia. To już nie wyjątek, lecz trend.

Cyfrowe zmęczenie jako trend, a nie osobista „usterka”

Trendy nie zaczynają się od nazw, lecz od powtarzalnych objawów. W przypadku cyfrowego zmęczenia są one łatwe do rozpoznania:

  • ciągłe poczucie fragmentacji uwagi;
  • trudność w utrzymaniu skupienia nawet podczas prostych rytuałów;
  • zmęczenie nie samymi czynnościami, lecz koniecznością ciągłego wyboru;
  • irytacja na „jeszcze jedną wiadomość”, „jeszcze jedno przypomnienie”, „jeszcze jedną listę”.

Nie chodzi tu o technologię samą w sobie. Chodzi o tryb nieustannej obecności — sytuację, w której granice między pracą, odpoczynkiem a dbaniem o siebie stopniowo się zacierają.

W tym momencie cyfrowe zmęczenie przestaje być terminem psychologicznym, a staje się zjawiskiem kulturowym.

Jest jeszcze jeden istotny wymiar, który czyni to zmęczenie masowym: ekonomia uwagi. Uwaga stała się zasobem ograniczonym, a wszystko, co jej wymaga — nawet jeśli jest korzystne — automatycznie odczuwane jest jako obciążenie. Self-care trafia do jednego szeregu z czatami roboczymi, feedami, wiadomościami, planowaniem i przypomnieniami. Jeśli pielęgnacja jest zaprojektowana tak, że prosi o „jeszcze trochę uwagi”, zaczyna konkurować nie z lenistwem, lecz z przesytem.

Jak cyfrowe zmęczenie zmienia sposób myślenia o dbaniu o siebie

Jednym z pierwszych obszarów, w których ten przesuw staje się widoczny, jest dbanie o siebie — nie na poziomie produktów, lecz oczekiwań.

Tam, gdzie wcześniej ceniono złożoność i „zaawansowane” rutyny, pojawia się inny rodzaj potrzeby:

  • mniej etapów;
  • mniej jednoczesnych aktywnych decyzji;
  • mniejsza potrzeba ciągłego „monitorowania” efektów;
  • większe poczucie, że dbanie o siebie nie wymaga stałej uwagi.

Cyfrowe zmęczenie czyni każdą wieloetapową strukturę podatną na przeciążenie. Nawet jeśli jest skuteczna „na papierze”, może być nie do przyjęcia w doświadczeniu.

Dlaczego self-care zaczął wyczerpywać

Paradoks współczesnego self-care polega na tym, że coraz częściej budowany jest według tej samej logiki co usługi cyfrowe: tracking, optymalizacja, regularne przypomnienia, „właściwa” częstotliwość.

W efekcie dbanie o siebie zaczyna funkcjonować według zasad produktywności. Łatwo je pominąć, trudno domknąć i niemal niemożliwe jest poczucie, że „zrobiliśmy wystarczająco”. Staje się kolejnym procesem wymagającym kontroli.

Właśnie tutaj pojawia się wewnętrzny konflikt: to, co miało zmniejszać obciążenie, staje się jego przedłużeniem.

W tym miejscu warto rozróżnić dwa scenariusze, które z zewnątrz wyglądają podobnie, lecz są zasadniczo różne. Jest estetyczny self-care — ten, który dobrze prezentuje się w wyobraźni, na listach i w treściach: „idealna rutyna”, „właściwy rytuał”, „pełny protokół”. I jest funkcjonalny self-care — ten, po którym żyje się lżej, a nie trudniej planuje. Mogą opierać się na tych samych produktach, lecz różni je jedno: czy dana praktyka faktycznie redukuje napięcie w systemie, czy tylko maskuje je kolejną warstwą kontroli.

Kobieta patrząca w lustro podczas rutyny self-care, która przestaje regenerować

Skóra jako ekran: dlaczego zmęczenie staje się widoczne

Cyfrowe zmęczenie nie zawsze objawia się od razu lękiem czy bezsennością. Często najpierw pojawia się jako ogólna niestabilność — a skóra staje się jednym z miejsc, gdzie jest to najbardziej widoczne.

Zwiększona reaktywność, trudność w utrzymaniu efektów, potrzeba ciągłego „wzmacniania” — to niekoniecznie oznaki niewłaściwej pielęgnacji. Bardzo często są to sygnały, że cały system jest przeciążony.

W tym sensie pielęgnacja przestaje być odizolowaną strefą. Zaczyna bezpośrednio zależeć od tego, jak zorganizowany jest dzień, sen, ilość informacji i tempo przełączania się między bodźcami.

Co staje się nową normą

Jak każdy trend, cyfrowe zmęczenie nie tylko wyczerpuje — ono redefiniuje pojęcie normy.

I tutaj zachodzi subtelne, lecz istotne przesunięcie: rezygnacja z nadmiarowych kroków coraz rzadziej postrzegana jest jako „lenistwo” czy „brak dyscypliny”, a coraz częściej jako forma adaptacji. Nie jest to upraszczanie dla samego upraszczania, lecz sposób na odzyskanie poczucia sprawczości w sytuacji, gdy ilość stymulacji przekracza możliwości systemu.

Nową normą stopniowo stają się:

  • powtarzalność zamiast ciągłego odnawiania;
  • rutyny, które nie wymagają wyjaśnień;
  • brak „pików” zamiast krótkotrwałych efektów;
  • pielęgnacja, która nie „domaga się uwagi”.

Ten zwrot jest wyraźnie widoczny także w szerszym kontekście lifestyle — w zmianie rytmów, odchodzeniu od nadmiernej stymulacji i poszukiwaniu stabilności jako wartości. Właśnie o tym mówią materiały w dziale Lifestyle, gdzie pielęgnacja, regeneracja i styl życia łączą się w spójną logikę.

Jak czytać trend self-care w epoce cyfrowego zmęczenia

Cyfrowe zmęczenie zmienia nie tylko praktyki, ale też sposób interpretowania trendów. Self-care przestaje działać jak uniwersalna recepta.

Akcent przesuwa się z pytania „co jeszcze dodać” na „czego można nie robić”. Z kontroli — na redukcję napięcia. Z efektu — na poczucie, że system nie jest przeciążony.

W tym momencie dbanie o siebie przestaje być listą zadań, a zaczyna spełniać swoją pierwotną funkcję — wspierającą.

Tego procesu nie da się w pełni zrozumieć bez kontekstu psychologicznego. Dlatego naturalnym rozwinięciem tego tematu staje się pytanie o to, jak zmienia się nasze postrzeganie uwagi, kontroli i regeneracji.

[Kolejny materiał: trendy psychologiczne — jak cyfrowe przeciążenie zmienia nasze wewnętrzne mechanizmy]

Zamiast podsumowania

Cyfrowe zmęczenie nie zniknie w najbliższym czasie. Ale już teraz zmienia zasady gry. A dbanie o siebie jest jednym z pierwszych obszarów, w których te zmiany stają się widoczne.

W tym sensie współczesny self-care nie polega na robieniu więcej — lecz na tym, by nie wzmacniać tego, co już jest przeciążone.

Źródła (polski)

  1. An R., Wang X., Li Y. Digital fatigue and academic resilience among university students. Scientific Reports, Nature Publishing Group, 2025.

  2. Jegorow D. Digital fatigue, sustainability behaviour, and energy awareness among Generation Z. Social Sciences, MDPI, 2026.

  3. Ordóñez S. L. R. Digital fatigue among university faculty: impact of intensive use of virtual platforms on workplace well-being. Revista Caribeña de Investigación Educativa (RECIE), 2025.

  4. The impact of digital fatigue on employee productivity and well-being: a scoping literature review. ResearchGate, 2025.

  5. Digital fatigue in the age of screens: eye and postural strain among 18–35-year-old screen users. ResearchGate, 2025.