Najbardziej napięty moment często nie zaczyna się na scenie, na boisku, przy linii startu ani nawet tuż przed ogłoszeniem wyników. Zaczyna się w samochodzie, kiedy wszystko już się skończy. Dziecko już zaśpiewało, zatańczyło, zagrało, przebiegło, przegrało, wygrało albo po prostu popełniło błąd na oczach innych. Dorosły siada obok, uruchamia samochód i chce pomóc. „Było świetnie, ale trzeba było uważać bardziej”. „Dlaczego w drugiej połowie się zatrzymałeś?” „Mówiłam, żeby się nie spieszyć”. „Sama widziałaś, gdzie popełniłaś błąd?”
Czasem brzmi to spokojnie. Czasem nawet życzliwie. Ale dla dziecka, które jeszcze nie wyszło ze stanu napięcia, taka analiza może być odczuwana nie jako wsparcie, lecz jako ciąg dalszy rywalizacji. Występ niby się skończył, ale ocena trwa nadal. Ciało wciąż pamięta światła, hałas, spojrzenie trenera, stoper, brawa, cudze wyniki, własny błąd. A teraz trzeba jeszcze wytrzymać dorosłego, który bardzo się stara „pomóc stać się lepszym”.
Zawody, koncerty, konkursy, turnieje, olimpiady i występy mogą być ważną częścią rozwoju. Uczą przygotowania, czekania na swoją kolej, wytrzymywania napięcia, próbowania, porównywania nie tylko siebie z innymi, ale też siebie dzisiejszego z sobą wczorajszym. Ale dla dziecka wynik nigdy nie istnieje w oderwaniu od atmosfery wokół niego. To, jak dorośli mówią przed wydarzeniem, w jego trakcie i po nim, może albo pomóc układowi nerwowemu wrócić do równowagi, albo utrwalić lęk: błąd jest niebezpieczny, porażka jest wstydliwa, miłość dorosłych zależy od występu.
Ten artykuł nie jest o tym, jak sprawić, by dziecko niczego się nie bało. Przed ważnym startem albo występem stresuje się prawie każdy. Jego punkt ciężkości jest gdzie indziej: jak wspierać dziecko tak, by lęk nie stawał się centralną częścią tego doświadczenia, a błąd nie zamieniał się w zagrożenie dla samooceny i relacji z dorosłymi.
Rywalizacja nie musi zniknąć, ale powinna mieć właściwe proporcje
Dorośli czasem chcą ochronić dziecko przed każdym stresem. Jeśli płacze przed występem, wstydzi się, boi się przegrać albo bardzo złości się po błędzie, może pojawić się myśl: najlepiej w ogóle zrezygnować z rywalizacji. Ale nie każde napięcie szkodzi. Dziecko potrzebuje doświadczeń, w których styka się z trudnymi emocjami i stopniowo uczy się je wytrzymywać. Pytanie nie brzmi, jak zrobić życie bez oceniania, tylko jak sprawić, by ocena nie stała się jedynym językiem relacji.
Zdrowa rywalizacja ma kilka cech. Dziecko wie, że wynik jest ważny, ale nie jest wszystkim. Może zasmucić się porażką, ale nie czuje, że stało się „gorsze”. Widzi w dorosłym nie dodatkowego sędziego, lecz oparcie. Potrafi mówić o błędzie bez lęku, że zaraz zostanie poprawione, zawstydzone albo porównane z kimś innym. W takiej atmosferze zawody nie są testem wartości dziecka, lecz częścią doświadczenia.
Właśnie dlatego w bazowym artykule tego działu piszemy o tym, jak zachować motywację, gdy pojawiają się ocena i wynik. Motywacja nie znika przez sam fakt rywalizacji. Słabnie wtedy, gdy dziecko przestaje czuć autonomię, kompetencję i bezpieczną więź z dorosłymi.
Lęk przed błędem często nie rodzi się w samym momencie pomyłki
Dziecko może bać się popełnić błąd nie dlatego, że jest „zbyt wrażliwe”. Często ma już za sobą doświadczenie, w którym błąd wywołał przykrą reakcję: rozczarowaną minę dorosłego, ostry komentarz trenera, porównanie z innym dzieckiem, długi wykład w drodze do domu, żart, który wszyscy uznali za „niewinny”, ale ciało dziecka zapamiętało go inaczej. Następnym razem boi się już nie tylko samej pomyłki. Boi się tego, co będzie po niej.
Lęk przed błędem może wyglądać bardzo różnie. Jedno dziecko zaczyna płakać jeszcze przed występem. Inne złości się i mówi, że „ma to gdzieś”. Trzecie dużo trenuje, ale przed startem jakby zastyga. Czwarte po przegranej żartuje, udaje, że nic się nie stało, a w domu wybucha z byle powodu. Piąte rezygnuje z udziału, choć samo zajęcie naprawdę lubi.
Dla dorosłego ważne jest, by widzieć nie tylko zachowanie, ale też jego funkcję. Czasem „mam to gdzieś” znaczy: „za bardzo by mnie bolało, gdybym naprawdę tego chciał”. Czasem „nie pójdę” znaczy: „nie wytrzymam, jeśli znowu popełnię błąd”. Czasem „nienawidzę tych zawodów” znaczy: „nie wiem, jak być w sytuacji, w której jestem oceniany”.
Przed zawodami: mniej prognoz, więcej poczucia oparcia
Przed ważnym wydarzeniem dorośli często próbują dodać dziecku otuchy słowami, które brzmią pozytywnie, ale mogą tylko zwiększać napięcie. „Na pewno wygrasz”. „Wszystko ci wyjdzie”. „Najważniejsze, żebyś nie popełnił błędu”. „Pokaż wszystkim, na co cię stać”. „Wierzymy w ciebie”. W tych słowach jest miłość, ale dla dziecka mogą się zamienić w presję. Jeśli wszyscy wierzą, że sobie poradzi, to co będzie, jeśli jednak nie da rady?
Lepiej przesunąć akcent z prognozy na proces. Nie „musisz wygrać”, ale „jesteś przygotowana i znasz swój pierwszy krok”. Nie „nie stresuj się”, ale „stres może być obok ciebie, a ty i tak możesz zacząć”. Nie „bądź najlepszy”, ale „zrób to, co ćwiczyłeś, tak spokojnie, jak dziś potrafisz”. Takie zdania nie obiecują niemożliwego. Przywracają dziecko z przyszłej oceny do działania tu i teraz.
Przed startem albo występem układ nerwowy często potrzebuje nie długiego motywacyjnego monologu, tylko prostego rytmu. Woda. Powolny wydech. Znane zdanie. Ręka na ramieniu, jeśli dziecku to odpowiada. Cicha obecność obok. Można umówić się wcześniej: „Kiedy będzie ci strasznie, nie będę dużo mówić. Po prostu pokażę ci gest, który znaczy: jestem tu, oddychaj, zacznij od pierwszego ruchu”.
W trakcie zawodów: dorosły nie powinien stawać się drugim trenerem
Dziecko świetnie wyczuwa spojrzenie dorosłego. Nawet jeśli rodzice milczą, twarz, gesty, spięte ramiona, gwałtowny wdech po błędzie mogą powiedzieć więcej niż słowa. Czasem dziecko na boisku albo na scenie śledzi nie zadanie, lecz reakcję mamy czy taty. Nie tylko gra, tańczy czy występuje. Sprawdza: czy wy nadal jesteście po mojej stronie?
W trakcie wydarzenia wsparcie dorosłego powinno być minimalne i stabilne. Nie warto wykrzykiwać technicznych wskazówek, spierać się z trenerem, komentować każdego ruchu, gwałtownie reagować na błędy albo demonstracyjnie się zasmucać. Nawet jeśli wydaje się, że dziecko „stać na więcej”, podczas występu potrzebuje nie dodatkowej kontroli, lecz przestrzeni, by się zebrać.
Szczególnie ważne jest, by nie zamieniać trybun czy sali w miejsce realizacji dorosłych ambicji. Dziecięce zawody nie powinny być sposobem na udowodnienie czegoś innym rodzicom, trenerowi, rodzinie ani samemu sobie. Jeśli dorosły zbyt mocno przeżywa wynik dziecka jak własny, dziecko szybko to wyczuwa. Wtedy jego błąd staje się nie tylko błędem, ale jakby uderzeniem w rodzinny obraz sukcesu.
Po zawodach: pierwsze minuty nie są na analizę
Po występie dziecko często jest w mieszanym stanie. Nawet jeśli wszystko poszło dobrze, w ciele może zostać drżenie, zmęczenie, przebodźcowanie, pustka albo nagła potrzeba ciszy. Jeśli coś się nie udało, napięcie jest jeszcze większe. W stanie silnego pobudzenia emocjonalnego dziecku trudniej przyjmować analizę, instrukcje i pouczenia. Jego układ nerwowy nie przeszedł jeszcze z trybu mobilizacji do trybu refleksji.
Dlatego pierwsze minuty po zawodach lepiej zostawić na regenerację. Nie na lekcję. Nie na wnioski. Nie na wychowawczą analizę. Można powiedzieć dziecku bardzo niewiele: „Jestem obok”. „Widzę, że jest ci przykro”. „Najpierw spokojnie odetchnijmy”. „Potrzebujesz teraz wody, ciszy czy przytulenia?”. Jeśli dziecko nie chce mówić, nie znaczy to, że zamknęło się na zawsze. Być może jego układ nerwowy nie jest jeszcze gotowy, by zamieniać doświadczenie w słowa.
Omówienie warto odłożyć. Czasem o godzinę. Czasem do wieczora. Czasem do następnego dnia. Kiedy fala emocji opadnie, dziecko jest w stanie usłyszeć znacznie więcej. Wtedy pytanie „co można było zrobić inaczej?” nie brzmi jak wyrok.
Nawet wygrana może nasilać lęk
Zwykle dorośli bardziej martwią się porażką. Ale czasem to właśnie wygrana tworzy nowy poziom presji. Dziecko wygrało, dostało medal, brawa, zachwyt trenera, dumę rodziny, dużo uwagi na czacie albo w mediach społecznościowych. Z zewnątrz wszystko wygląda świetnie. Ale w środku może pojawić się nowy lęk: teraz trzeba znowu potwierdzić, że właśnie taki jestem. Teraz nie wolno wypaść gorzej. Teraz wszyscy czekają.
Jeśli po wygranej dziecko jest widziane tylko przez pryzmat statusu zwycięzcy, kolejne zawody stają się nie po prostu następną próbą, ale testem tej roli. Nie idzie już wystąpić. Idzie utrzymać obraz „tej, która wygrywa”, „tego, który zawsze jest silny”, „naszej dumy”. I wtedy lęk może rosnąć nawet po udanym doświadczeniu.
Dlatego po wygranej też warto nie przegrzewać wyniku. Można się cieszyć. Można świętować. Można być dumnym. Ale dobrze jest dać dziecku szerszy kontekst: „Cieszę się z twojej wygranej, ale jesteś dla mnie ważny nie tylko wtedy, kiedy wygrywasz”. „To był mocny dzień, a nie obowiązek bycia zawsze pierwszym”. „Możesz cieszyć się tym wynikiem, nie zamieniając go w wymaganie wobec kolejnego razu”.
Zdrowa radość po wygranej nie robi z dziecka zakładnika sukcesu. Pozwala mu przeżyć wynik, poczuć satysfakcję i wrócić do procesu bez nowego lęku przed utratą miłości, uwagi czy statusu.
Jak mówić o błędzie, żeby nie zamienił się we wstyd
Sam błąd nie niszczy dziecka. Niszczy je wniosek, jaki dziecko wyciąga po błędzie: „jestem słaby”, „wszystkich zawiodłem”, „kochają mnie tylko wtedy, gdy wygrywam”, „jeśli nie jestem najlepszy, nikt mnie nie zauważy”. Zadaniem dorosłego nie jest wymazać błąd, ale pomóc dziecku nie przykleić go do własnej wartości.
Nie warto mówić „to nic takiego”, jeśli dla dziecka to wcale nie jest drobiazg. Lepiej uznać skalę jego przeżycia: „To było dla ciebie ważne, dlatego teraz tak boli”. Dopiero potem można ostrożnie oddzielić działanie od osoby: „Pomyliłaś się w jednym momencie. To nie znaczy, że jesteś słabą tancerką”. „Przegrałeś mecz. To nie znaczy, że jesteś słaby”. „Dziś nie poszło tak, jak chciałeś. To część nauki, a nie wyrok”.
Jeśli dorosły chce dać feedback, lepiej zapytać o zgodę: „Chcesz, żebym powiedział, co moim zdaniem było mocne, a nad czym można pomyśleć później?”. To małe zdanie, ale przywraca dziecku sprawczość. Feedback przestaje być wtargnięciem, a staje się rozmową.
Osobny temat to to, jak mówić o talencie, wysiłku i wyniku. Jeśli cała pochwała skupia się tylko na wygranej albo na „jesteś najlepsza”, dziecko może zacząć bać się każdego momentu, w którym to się nie potwierdzi. Dlatego w kolejnym artykule osobno omawiamy, jak mówić o talencie, wysiłku i wyniku bez dodatkowej presji.
Zdania, które mogą wywierać presję, nawet jeśli brzmią normalnie
Większość dorosłych nie chce zranić dziecka. Problem w tym, że presja nie zawsze brzmi jak ostra krytyka. Czasem ukrywa się pod motywacją, dopingiem albo „po prostu szczerością”. Dziecko może usłyszeć w takim zdaniu nie wsparcie, ale warunek: bądź silny, nie rozczaruj, nie popełniaj błędów, uzasadnij włożony wysiłek.
- „Mówiłam, że trzeba było więcej trenować”.
- „Przecież sam tego chciałeś”.
- „Najważniejsze, że się starałeś” — jeśli powiedziane w pośpiechu, bez uznania bólu po porażce.
- „Następnym razem na pewno wygrasz”.
- „Popatrz, jak inne dzieci się zebrały”.
- „Nie rycz, to tylko zawody”.
- „Mógłbyś wygrać, gdyby nie ten błąd”.
- „Jestem z ciebie dumny, kiedy jesteś taki silny”.
- „Teraz trzeba utrzymać poziom”.
- „Poświęciliśmy tyle czasu, a ty nawet się nie postarałeś”.
Niektóre z tych zdań mogą być wypowiedziane z miłością. Ale dziecko słyszy nie tylko intencję dorosłego, lecz także podtekst. „Następnym razem na pewno wygrasz” może brzmieć jak nowy dług. „Jestem dumny, kiedy jesteś silny” może zostawić pytanie: a kiedy jestem słaby, smutny, zagubiony — też jesteś ze mną? „Najważniejsze, że się starałeś” może pomóc, ale tylko wtedy, gdy wcześniej dorosły uznał, że dziecku naprawdę jest trudno.
Co można powiedzieć zamiast tego
Wsparcie po zawodach nie musi być słodkie ani sztuczne. Dziecko dobrze wyczuwa, kiedy dorosły próbuje „zakleić” ból słowami. Wsparcie może być uczciwe, proste i bardzo konkretne.
- „Widzę, że ten wynik cię boli”.
- „Nie musisz teraz wyciągać wniosków. Najpierw odpocznij”.
- „Jeden błąd nie opisuje całego twojego występu”.
- „Jestem z tobą i po wygranej, i po przegranej”.
- „Kiedy będziesz gotowy, możemy razem pomyśleć, co pomoże następnym razem”.
- „Ważne jest dla mnie nie tylko to, jak ci poszło, ale też jak się czujesz”.
- „Możesz cieszyć się wygraną, ale nie musisz teraz zawsze być pierwszy”.
- „To był jeden start. Ważny, ale to nie jest całe twoje „ja””.
Takie zdania nie zaprzeczają wynikowi. Po prostu nie pozwalają, by wynik pochłonął całe dziecko. Na tym właśnie polega różnica między dorosłym wsparciem a dorosłą presją.
Jak pomóc dziecku przeżyć porażkę
Porażka jest trudna nie tylko dlatego, że ktoś inny wygrał. Uderza też w poczucie kompetencji: „nie jestem dość dobry”, „nie dałem rady”, „mój wysiłek nic nie dał”. Jeśli dorosły w tym momencie od razu zaczyna szukać błędów, dziecko może usłyszeć: tak, naprawdę jesteś niewystarczający. Jeśli dorosły mówi tylko „nie przejmuj się”, dziecko może usłyszeć: moje przeżycia nie są ważne.
Między tymi skrajnościami jest inna droga. Najpierw uznać: „Tak, przegrywanie jest przykre”. Potem oddzielić wynik od wartości: „To wynik jednego dnia, a nie ocena ciebie jako człowieka”. Następnie przywrócić oparcie: „Kiedy będziesz gotowy, pomyślimy, co można z tego doświadczenia wziąć”. Taka kolejność pomaga układowi nerwowemu przejść od obrony do uczenia się.
Czasem dziecko potrzebuje nie rad, ale po prostu jedzenia, snu, ciszy, spaceru albo zmiany uwagi. Regeneracja po emocjonalnym napięciu to nie „rozpieszczanie”, tylko część zdolności do ponownego próbowania. Jeśli dziecko jest cały czas popychane od jednego wyniku do następnego, może stracić nie tylko siły, ale też przyjemność z samej aktywności.
Kiedy lęk przed błędem zaczyna już przeszkadzać w rozwoju
Stres przed zawodami jest normalny. Ale są sygnały, że lęk przed błędem urósł za bardzo i wymaga uważniejszego wsparcia. Dziecko może regularnie odmawiać występów, choć samo zajęcie lubi. Może płakać albo mieć dolegliwości somatyczne przed każdym startem. Może gwałtownie deprecjonować siebie po drobnej pomyłce. Może tracić sen przed wydarzeniami. Może zgadzać się na udział tylko wtedy, gdy niemal ma gwarancję wygranej.
W takich sytuacjach ważne jest, by nie wyśmiewać lęku i nie robić z niego próby bohaterstwa. Nie „weź się w garść, przecież nie jesteś mały”. Nie „wszyscy się stresują, przestań”. Lepiej powiedzieć: „Wygląda na to, że to już nie jest tylko lekki stres. Zastanówmy się, jak zrobić to bezpieczniej”. Czasem wystarczy zmniejszyć liczbę zawodów, umówić się z trenerem na łagodniejszy tryb, usunąć publiczne porównania, zmienić format udziału. Czasem warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym, zwłaszcza jeśli lęk rozlewa się nie tylko na sport czy scenę, ale też na szkołę, relacje, sen, jedzenie i samoocenę.
W przypadku młodszych dzieci szczególnie ważne jest uwzględnienie wieku i dojrzałości układu nerwowego. Dziecko może jeszcze nie mieć wystarczających wewnętrznych narzędzi, by samo regulować stres, wstyd i rozczarowanie. Dlatego oczekiwanie „weź się w garść” często nie działa. Więcej o wsparciu adekwatnym do wieku można przeczytać w materiale wiek dziecka i układ nerwowy: krótki przewodnik dla rodziców.
Lęk dorosłego też wychodzi na scenę
Czasem dziecięcy lęk nasila się nie przez słowa, lecz przez tło. Dorosły się krząta, sprawdza, przypomina, poprawia, nerwowo milczy, porównuje plan z innymi, fotografuje każdy moment, omawia szanse, pisze do trenera, pyta: „Na pewno pamiętasz?”. Dziecko może nie rozumieć całej treści, ale czuje: dzieje się coś bardzo ważnego, pomyłka jest niebezpieczna.
Przed zawodami rodzice powinni sprawdzić nie tylko gotowość dziecka, ale też swoją własną. Co teraz wnoszę w przestrzeń dziecka: wsparcie czy napięcie? Chcę, żeby było mu lżej, czy żeby dobrym wynikiem uspokoiło mój lęk? Czy potrafię wytrzymać jego porażkę, nie zamieniając jej w rodzinny dramat? Czy dam radę nie analizować pierwszych dziesięciu minut po występie?
To nie są pytania po to, żeby się obwiniać. To pytania o dorosłą uczciwość. Dziecku łatwiej rywalizować, gdy obok ma nie idealnego, lecz wystarczająco stabilnego dorosłego.
Mały plan na dzień zawodów
Dzieciom pomaga przewidywalność. Nie sztywny scenariusz, w którym wszystko ma pójść perfekcyjnie, ale kilka prostych punktów oparcia, które zmniejszają chaos. Można na przykład umówić się na trzy rzeczy: co robimy przed wydarzeniem, co robię ja jako dorosły w trakcie, co będzie po wszystkim niezależnie od wyniku.
- Przed wydarzeniem: sprawdzamy rzeczy, jemy, pijemy wodę, dojeżdżamy bez pośpiechu, przypominamy sobie pierwszy krok.
- W trakcie: dorosły nie krzyczy instrukcji, nie wdaje się w spory, nie pokazuje ciałem rozczarowania.
- Po: najpierw regeneracja, potem rozmowa, jeśli dziecko jest gotowe.
Taki plan nie gwarantuje wygranej. Ale daje poczucie bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo nie osłabia dziecka. Daje mu więcej wewnętrznej przestrzeni do działania.
Jak przejść od „boję się popełnić błąd” do „mogę spróbować”
Lęk przed błędem nie znika od rozkazu, żeby się nie bać. Słabnie wtedy, gdy dziecko wiele razy doświadcza tego samego: mogę się pomylić i nadal pozostać w relacji; mogę przegrać i nie stracić szacunku; mogę nie być pierwszy, a nadal mam prawo próbować dalej; mogę mówić o tym, co trudne, bez wstydu.
To nie buduje się jedną wielką rozmową, ale powtarzalnymi drobiazgami. Jak dorosły patrzy po nieudanym ruchu. Czy zmienia się ton po przegranej. Czy w domu jest miejsce na smutek, a nie tylko na wnioski. Czy dziecko może powiedzieć „boję się” i nie usłyszeć w odpowiedzi „nie wymyślaj”.
Kiedy błąd przestaje być katastrofą, dziecko niekoniecznie staje się spokojne. Ale staje się bardziej wolne. Może wkładać energię w działanie, a nie tylko w obronę przed wstydem. I właśnie wtedy rywalizacja zaczyna pełnić swoją zdrową funkcję: nie udowadniać wartości dziecka, lecz poszerzać jego doświadczenie.
Kiedy „nie wyszło” staje się częścią nauki
W każdej aktywności są momenty, w których dziecko zderza się z granicami: ciało nie słucha, głos drży, piłka leci nie tam, tekst wypada z głowy, ręka się myli, inni okazują się silniejsi. To jest nieprzyjemne. Ale właśnie tutaj może rodzić się zdolność do wytrzymywania trudności — jeśli dorośli nie dokładają do tego wstydu.
Kiedy emocje już opadną, można wrócić do doświadczenia bardzo konkretnie: „Co poszło lepiej niż ostatnio?”, „W którym momencie zrobiło się trudno?”, „Co można poćwiczyć małym krokiem?”, „Co pomogło ci się nie zatrzymać?”. Takie pytania nie unieważniają wyniku, ale przenoszą uwagę z wyroku na naukę.
Ten temat rozwijamy w osobnym artykule o tym, jak pomóc dziecku przeżyć błąd, porażkę albo „nie wyszło”. Tam nacisk nie jest na rywalizację, lecz na długie procesy, frustrację i zdolność pozostawania w działaniu, kiedy rezultat nie przychodzi szybko.
Najważniejsze
Rywalizacja sama w sobie nie musi być dla dziecka traumatyczna. Nie rani sama scena, boisko, tabela turniejowa ani ocena jury. Największe znaczenie ma to, czy obok pozostaje dorosły, który widzi w dziecku coś więcej niż wynik.
Dziecku można pomagać się przygotować, trenować, ogarniać wszystko i stawać się silniejszym. Ale nie powinno to brzmieć jak „popełnianie błędów jest niebezpieczne”. Najlepsze wsparcie przed zawodami to nie gwarancja wygranej, lecz poczucie: mogę spróbować, mogę się bać, mogę popełnić błąd i nikt nie przestanie mnie widzieć.
Kiedy dorosły nie wzmacnia lęku przed błędem, dziecko dostaje nie tylko większą szansę na lepszy występ. Dostaje doświadczenie, które zostaje z nim na długo: wynik jest ważny, ale ja jestem ważniejszy niż wynik. Właśnie z takiego doświadczenia stopniowo wyrasta odporność bez presji.
Źródła
- American Academy of Pediatrics. Overuse Injuries, Overtraining, and Burnout in Young Athletes. Pediatrics, 2024.
- American Academy of Pediatrics. Organized Sports for Children, Preadolescents, and Adolescents. Pediatrics, 2019.
- Centers for Disease Control and Prevention. Child Activity: An Overview.
- Centers for Disease Control and Prevention. Physical Activity Guidelines for School-Aged Children and Adolescents.
- Sagar S. S., Lavallee D. The developmental origins of fear of failure in adolescent athletes: Examining parental practices. Psychology of Sport and Exercise, 2010.
- Dias T. M., Moreira H. C. Beyond Fear of Failure: Exploring the Relationships between Parental Overprotection, Parental Criticism, Children’s/Adolescents’ Self-Compassion and their Performance Anxiety. Child Psychiatry & Human Development, 2026.
- Cronin L. D. et al. A self-determination theory based investigation of life skills development in youth sport. Journal of Sports Sciences, 2022.